Banner
Ego a empatia cz. 4
This is my site Written by dsmaster.pl on Listopad 4, 2020 – 17:49

W kolejnej części pociągnę jeszcze wątek z poprzedniej części. Ktoś mógłby zapytać dlaczego prognozuję, że egotyści za rok maksymalnie dwa lata będą w poważnych tarapatach? Prognozy swoje opieram na obserwacji procesów społecznych, konkretnie polskiego bo to mnie najbardziej interesuje. Koszula bliższa ciału. I tak społeczeństwo polskie weszło w bunt przeciwko autorytetom. Jest wulgarnie, brzydko, chaotycznie, co wielu moralistów oburza.

Fazę ataku na autorytet możemy porównać do buntu nastolatka, w tej sytuacji też nie zawsze jest miło i przyjemnie dla rodziców i nauczycieli. Społeczeństwo weszło w bunt niczym nastolatek i jedzie po autorytetach po całości. Oczywiście nie twierdzę, że wszyscy ludzie przejdą przez proces ataku na lidera, że wszyscy przerobią proces wewnętrznie i będą chcieli współpracować z liderami na innych zasadach. Uważam, prognozuję, że będzie ich wielu, a wielu robi już różnicę. Oczywiście ludzie mogą się podzielić, na tych, co będą chcieli relacji z autorytetami na nowych zasadach i na tych, którzy będą chcieli utrzymać stare status quo. Nowe zasady to partnerskie relacje. Tak jak rodzic czy nauczyciel, który socjalizował dziecko w wieku 7 – 12 lat, przy buncie musi zmienić dyrektywny styl na przyjacielski. Tak liderzy również muszą zmienić styl pracy z tymi, którzy się buntują. Osobiście uważam, że liderzy stojący na czele naszego państwo wybrali straceńczą taktykę wojny z własnym dzieckiem. Dobrze dla nich to się nie skończy, jednak w tym wypadku i dziecko może skończyć tragicznie, ogólnie tragedia i dramat w rodzinie. Oczywiście ja zajmujący się rozwojówką trzymam stronę dziecka, a nie „rodzica”, który z racji tego, że jest przyzwyczajony do starego tamuje naturalny proces wzrostu i rozwoju. Taki styl zarządzania jest charakterystyczny dla ludzi mających sztywne ego, pozbawionych empatii. Uważam, że pomimo strat i niebezpieczeństw młodzi przejdą proces i pójdą swoją drogę nawet jeżeli mieliby odejść od rodzica stwierdzając, iż jest to toksyczny „rodzic”. I takich będzie wielu. I w takiej sytuacji w jaki sposób chce z nimi współpracować, z nimi lider, który nie będzie chciał odpuścić swojego sztywnego charakteru zarządzania lider trzymający się swoich narcystycznych iluzji? Będą kłopoty.

Szefowie liderów będą obserwowali sytuację i diagnozować sytuację. Stwierdzą, że lider, który kiedyś dowoził wyniki w nowych czasach nie radzi sobie, nie chce zmieniać swojego stylu, załoga staje mu okoniem i że wymogiem nowych czasów jest wymienić go na lidera empatycznego. Oczywiście lider o sztywnym ego może pójść do organizacji, w której ludzie wybrali stare, tylko, że tam kadry też będą słabsze. Ludzie zawsze pragną rozwoju i ci, którzy będą ambitni będą wybierali organizacje działające na partnerskich, przyjacielskich zasadach. Organizacja w starym stylu będzie więc miejscem archaicznym, nierozwojowym i unikanym przez najlepszych. Takie miejsca ani nie będą dawały przewagi konkurencyjnej ani znaczących dochodów. Ludzie mają wolną wolę i mogą dokonać różnego wyboru, w tym czasie właśnie istotny jest wybór. Gdzie jesteś? Po której stronie stoisz? Czy po stronie rozwoju i dojrzewania? Czy po stronie autorytetów, które ten proces chcą hamować, bo w starym tak dobrze im się żyło?

Proces zachodzi i nic już tego nie zatrzyma. Po prostu ludzie dokonują osobistych wyborów. Jedni będą chcieli dalej żyć w lęku i zależności od autorytetów, drudzy wybiorą wolność i niezależność od autorytetu. Każdy znajdzie miejsce dla siebie. Mówiąc o problemach egotycznych liderów mam na myśli ich problemy z prowadzeniem tych rozwojowych, wolnych i niezależnych. Łatwo jest zarządzać dyrektywnie, gdy całe społeczeństwo jest zależne i na poziomie nieświadomym wyznaje hasło „ryby i dzieci głosu nie mają”. Zależność to jest perspektywa dziecięca, pozycja podporządkowania „starszym i mądrzejszym”. Rozumiem, że „starsi i mądrzejsi” lubili tą swoją pozycję, mile to musiało łechtać ich ego. Czas, gdy procesy wspomagały tę ich pozycję się skończył. Teraz decyduje tylko mental i to, co sobą reprezentujesz. Starsi ludzie mają teraz ogromny problem bo oni są przyzwyczajeni do tradycyjnych stosunków interpersonalnych, często są zamknięci na proces, a nierzadko spoglądają wstecz na autorytety, od których oni byli zależni. Wydaje im się, że cała wiedza jest w ich umyśle i nie potrafią obserwować dynamicznego i zmieniającego się procesu. Są sztywni i nie nadążają, dlatego mają kłopoty i będą mieli jeszcze większe. Ci, którzy nie będą chcieli się otworzyć na nowe, nie będą wzbudzać w sobie empatii będą walczyć z naturalnymi procesami rozwojowymi.

Czy dobrze że młodzi wiekiem czy młodzi duchem, bo wiek tu nie ma znaczenia się teraz tak buntują? Oczywiście, że dobrze. Tak jak mówiłem, zawsze stanę po stronie rozwoju i dojrzewania. Nasi liderzy na czele społeczeństwa zamiast stać się liderem racjonalnym, który jest mentorem stali się liderem nieracjonalnym i opór jest naturalny, tym bardziej, że proces idzie mocno do przodu. Czym bardziej ciśniesz dojrzewającego, zbuntowanego nastolatka tym więcej z nim problemów. Musisz być mentorem, przyjacielem, który mądrze przeprowadzi go przez ten burzliwy czas. Autorytet nieracjonalny bazuje na strachu i prowadzi w oparciu o strach i obietnicę, że tylko on może przez trudności przeprowadzić. Autorytet racjonalny prowadzi rozwojowo, buduje pozytywną wizję przyszłości i zachęca do podejmowania samodzielnych prób rozwiązywania problemów. Autorytet racjonalny oczywiście też może przestrzec przed niebezpieczeństwem, ale tylko po to, by mieć to na uwadze i nie mieli tego w kółko paraliżując w konsekwencji jakiekolwiek działanie. Autorytet racjonalny wzmacnia odwagę, nieracjonalny poweruje strach. I teraz tak wielu ludzi z tak zwanego rozwoju osobistego namawiało ludzi do pracy nad sobą i teraz co? Gdy przyszedł proces przejęcia z zależności w niezależność, to nagle oni są sparaliżowani strachem? To po co był ten cały rozwój? Może też był tylko wzmacnianiem narcystycznego ego? Warto pochylić się nad tym pytaniem. Dlaczego dojrzewający do dorosłości i niezależności człowiek nie może zamanifestować swoich potrzeb? Bo „potulne ciele dwie matki ssie?”. Jeżeli autorytet przestaje być racjonalny, nie kieruje cię w stronę rozwoju, nie jest twoim przyjacielem i zaczyna zachowywać się jak właściciel niewolnika masz prawo wybrać innego lidera do współpracy. Lidera racjonalnego, przyjaciela, mentora.

Lider nie może być jak nadopiekuńcza matka, która ciągle boi się, że dziecko się przewróci. No przewróci się no i co z tego? Jak się uczy chodzić to sobie kolanka trochę stłucze. Strategiczny cel jest tu ważny, a nie chwilowe przeszkody, a już najmniejsze znaczenie ma to, że nadopiekuńcza matka, źle się czuje w takiej sytuacji. Jak się źle czuje w takiej sytuacji to ma problem z sobą, nie z dzieckiem. Matka, która lamentuje w trakcie nauki chodzenia z powodu zbitych kolanek i łokci tworzy życiowego kalekę. Nie robi się takich rzeczy. Jeżeli matka jest zanurzona w strachu i uwielbia swój strach to przynajmniej dla dobra dziecka powinna przestać go projektować na dziecko. Matka z miłości do dziecka powinna grać na pozytywne rozwiązania, a nie na negatywny, czarny scenariusz na życie dziecka. Dziecko w buncie, gdy jest hamowane i nie wspierane przez autorytety bardzo często wpada w tarapaty sięga po używki na przykład zaczyna palić papierosy, co jest znakiem buntu. Wspierając rozwój tak naprawdę minimalizujemy możlwość występowania problemów, których się obawiamy. Jeżeli chcemy się rozwijać to się rozwijamy a nie żyjemy strachem i dzień w dzień tym strachem się karmimy.

Posted in  

Comments are closed.